PIERWSZA PRÓBA FUNKCJONOWANIA
Po podłączeniu przewodów tłocznych (agregat → odwadniacz → zawór zwrotny) oraz przewodu łączącego zawór zwrotny z odprężnikiem przy presostacie, mogłem wykonać pierwszą próbę. Wyjście na reduktor podłączyłem tymczasowo bezpośrednio do manometru, by kontrolować wzrost ciśnienia w układzie, natomiast napięcie sieciowe bezpośrednio do agregatu, więc sterownie odbywało się ręcznie (bez udziału presostatu) przez wpięcie bądź wypięcie z sieci.

Agregat włączył się bez problemu i zaczął tłoczyć powietrze. Jednak wskazówka na manometrze podniosła się tylko nieznacznie, a spod presostatu zaczęło syczeć uchodzące powietrze. Dalsza praca agregatu nie powodowała wzrostu ciśnienia. Bliższe oględziny wykazały, że powietrze wydostaje się z odprężnika i nie jest to spowodowane nieszczelnością podłączenia przewodu. Szybkie przeglądniecie forów internetowych pozwoliło stwierdzić, że mój przypadek nie jest odosobniony. Najczęściej wskazywaną przyczyną była niesprawność zaworu zwrotnego. Ta informacja mocno mnie zdruzgotała, bo w moim przypadku demontaż zaworu zwrotnego wiąże się z koniecznością wymontowania z obudowy całej armatury połączonej ze zbiornikiem (ze zbiornikiem włącznie).
Pierwszym pomysłem jaki przyszedł mi do głowy, było po prostu odcięcie wycieku, czyli rezygnacja z przewodu prowadzącego do odprężnika. Z tego co czytałem wiele osób nie ma zaworu zwrotnego i odprężnika, bo ich agregaty bez problemu włączają się przy ciśnieniu w przewodzie tłocznym. W każdym razie na pewno uruchomi się on bez ciśnienia, a brak wycieku pozwoli napełnić zbiornik. Niestety nie miałem korka 1/8", aby zaślepić wyjście na odprężnik w zaworze zwrotnym. Jedyne co przyszło mi do głowy, to zaciśniecie mocnym ściskiem śrubowym przewodu, co wcale nie było takie proste, bo czarny, poliamidowy przewód jest bardzo twardy. Nie udało się ścisnąć go całkowicie, ale na tyle mocno, że utrata powietrza była mniejsza niż wydajność agregatu. Ciśnienie na manometrze w końcu zaczęło rosnąć!
Radość trwała krótko, bo wraz ze wzrostem ciśnienia, wyciek robił się coraz większy. Przy ciśnieniu ~7 bar równoważył wydajność agregatu i ciśnienie przestało rosnąć. Wyłączenie agregatu nie powodowało przerwania wycieku powietrza z odprężnika. Co gorsza, powietrze nie zeszło jedynie z przewodu tłocznego, ale także powoli schodziło ze zbiornika do zera, czyli zawór zwrotny nie zamykał się (!). Zacząłem wierzyć w teorię o niesprawności zaworu zwrotnego. Próbę zakończyło spadnięcie przewodu tłocznego z króćca agregatu, które nastąpiło dość gwałtownie i głośno. Na szczęście przewód nigdzie nie poleciał, bo był przymocowany z drugiej strony do odwadniacza. Co ciekawe, tym razem zawór zwrotny trzymał ciśnienie w zbiorniku, ale co tu dużo pisać, pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem...
DRUGA PRÓBA FUNKCJONOWANIA
Do drugiej próby przystąpiłem już z podłączonym do sieci presostatem oraz założoną osłoną na przyłączu elektrycznym agregatu.
Istotną informacją z poprzedniej próby było to, że po zsunięciu się węża, zawór zwrotny zamknął się i trzymał powietrze w butli. Czyli gwałtowny (w sensie: odpowiednio duży) spadek ciśnienia przed zaworem (spowodowany spadnięciem węża) uszczelnił go. Schodzenie z butli powietrza do zera przewodem tłocznym było prawdopodobnie spowodowane tym, że różnica ciśnienia za i przed zaworem zwrotnym była za mała, by spowodować jego uszczelnienie.
Naczytawszy się jednak o tym, że przyczyną problemów jest niesprawny zawór zwrotny, poważnie potraktowałem informacje, że może on być uszkodzony. Nie mogłem go wykręcić, ale miałem możliwość kręcenia nim w dość sporym zakresie. Przekręciłem zawór tak, by kluczem nasadkowym odkręcić sześciokątny korek, w celu dostatnia się do jego wnętrza. Niestety nie byłem w stanie, mimo jakiegoś tam skontrowania szwedem, odkręcić korka 1/2 calową grzechotką. To bardzo zła wiadomość na przyszłość, bo jeśli zawór ten ulegnie uszkodzeniu lub zanieczyszczeniu, to nie będę w stanie go rozkręcić bez wyciągania z obudowy całej armatury wraz ze zbiornikiem. Cóż wychodzi na to, że trzeba było prewencyjnie rozkręcić zawór póki był jeszcze niezamontowany, ale szczerze mówiąc, to kto wpadłby na taki pomysł? Jedyne co mogłem zrobić to popatrzeć na gumową uszczelkę od strony podłączenia przewodu tłocznego. Guma wyglądała na świeżą (nie sparciałą), a naciskanie jej patyczkiem wywoływała właściwą reakcję znajdującej się pod nią sprężyny. Sprężyna nie jest za silna, więc w uszczelnieniu zaworu kluczową rolą odgrywa różnica ciśnień powodująca dociśnięcie uszczelki. Wychodzi na to, że zawór jest sprawny, ale dodatkowo zabezpieczyłem gumową uszczelkę przed starzeniem, psikając do środka silikon do uszczelek (bezpieczny dla gumy środek do konserwacji uszczelek drzwi samochodowych, wzięty prosto z garażu), co pozytywnie powinno wpłynąć na zarówno żywotność uszczelki, jak i szczelność zaworu.


Po skręceniu zaworu, obawiałem się o szczelność jego połączenia z kolektorem, gdyż podczas próby odkręcenia korka, wykręciłem zawór o około pół obrotu. Prawdą okazało się, to że poluzowanie połączenia uszczelnionego taśmą teflonową może spowodować jego rozszczelnienie. Delikatną nieszczelność połączenia nypel-trójnik (to połączenie rozkręciło się gdy wykręciłem zawór, bo połączenie zawór-nypel było widocznie silniej skręcone) objawiającą się syczeniem, udało się wyeliminować wkręcając nypel głębiej w trójnik (jednocześnie wykręcając go o tyle samo z zaworu zwrotnego). To znaczy jednym kluczem unieruchomiłem zawór zwrotny, a drugim kręciłem nypel, co powodowało jego wkręcanie się w trójnik, a wykręcanie się z zaworu. Na szczęście wykręcenie nypla z zaworu nie rozszczelniło połączenia. Gdyby tą metodą nie nie uszczelniłbym kolektora, to miałbym spory problem.
Po ponownym zamontowaniu przewodu tłocznego na tym razem oszlifowany grubym papierem ściernym króciec agregatu (w celu zwiększenia chropowatości, szlifowałem w kierunku prostopadłym do osi przewodu) oraz mocniejszym zaciśnięciu metalowych obejm, przeszedłem do wykonania kolejnej próby funkcjonowania. Niestety nieszczelność na odprężniku, nadal nie pozwalała na przekroczenie 7 barów, w związku z czym niemożliwe było ocenienie pracy presostatu. W zasadzie podczas tej próby ograniczyłem się do sprawdzenia szczelności armatury metodą środka pianotwórczego. Do tego celu użyłem płynu do mycia okiem, który aplikuje się w postaci piany. Próbę wykonałem oczywiście po odłączeniu napięcia, przy ciśnieniu ~7 bar w układzie. Nie stwierdziłem nieszczelności na połączeniach.
TRZECIA PRÓBA FUNKCJONOWANIA / REGULACJA PRESOSTATU /
SPRAWDZENIE POPRAWNOŚCI DZIAŁANIA ZAWORU BEZPIECZEŃSTWA
Tym razem do próby przystąpiłem po zaślepieniu wyjścia na odprężnik z zaworu zwrotnego, zakupionym korkiem 1/8" (4zł).
Teraz mogłem zając się presostatem. Napełniając układ od zera, wyłącza on agregat przy ciśnieniu niespełna 8 bar, spadek ciśnienia (powodowany lekkim otwarciem zaworu odcinającego) powoduje zadziałanie presostatu polegające na włączeniu agregatu. Niestety kilka prób dowiodło, że nie zawsze się tak dzieje, a w zasadzie nie dzieje się tak w większości przypadków. Okazuje się, że mój agregat ma problem ze startem w przypadku ciśnienia w rurze tłocznej. Oznacza to, że zaślepienie korkiem nie jest żadnym rozwiązaniem i muszę doprowadzić do poprawnego działania odprężnika, czyli opróżniania przewodu tłocznego po każdym cyklu napełniania zbiornika.
Co do samego presostatu, to okazuje się, nastawy wyłączenia i włączenia są ze sobą powiązane. To znaczy nie ma możliwości osobnej regulacji włączenia i osobnej włączenia. Kręcąc śrubą regulacyjną schodzimy w dół z zakresem, albo idziemy w górę. Nastawa fabryczna to mniej więcej 8 / 6 bar (wyłączenie / włączenie). Ja wyregulowałem go na 7 / 5 bar, co powinno zmaksymalizować okresy między włączeniami agregatu. Pierwotnie planowałem 7 / 3 bar, ale w tej sytuacji nie jest to możliwe. Być może urządzenia innych producentów mają możliwość osobnej regulacji nastawy włączenia i włączenia.
Założenie korka pozwoliło mi także sprawdzić działanie zaworu bezpieczeństwa o nastawie 8 bar. W celu sprawdzenia zaworu, przesunąłem zakres działania presostatu w górę, by opóźnić wyłączenie agregatu. Początek otwarcia zaworu nastąpił niewiele powyżej 8 bar, natomiast wzrost ciśnienia w zbiorniku został zahamowany przy wartości 8,2 bara (otwarcie zaworu zrównoważyło wydajność agregatu). Przyrost ciśnienia jest na tyle mały, że zawór jedynie się uchyla upuszczając powietrze, nie dochodzi do pełnego otwarcia zaworu. Próba wykazała, że zawór jest jak najbardziej sprawny i zabezpiecza przed nadmiernym wzrostem ciśnienia w zbiorniku.


Oprócz tego, że próba funkcjonowania wykazała problemy ze startem agregatu przy ciśnieniu w przewodzie tłocznym, okazało się, że pozystor nie stygnie wystarczająco szybko i nie zawsze jest dość wychłodzony by zewrzeć uzwojenie rozruchowe silnika w agregacie. Z jednej strony ma na to wpływ założona na przyłącze elektryczne agregatu obudowa, która utrudnia chłodzenie go powietrzem, a z drugiej intensywne próby prowadzące do wielu uruchomień agregatu spowodowały jego mocne nagrzania się i prawdopodobnie efekt grzania pozystora przez bolce wystające z agregatu, które są gorące tak jak cały agregat, a na które jest on założony. Tak więc jest nad czym pracować i co poprawiać.
Pierwsze próby pozwoliły także stwierdzić, że odwadniacz na przewodzie tłocznym ma sens, gdyż ilość wychwytywanej przez niego wilgoci jest naprawdę znaczna. Jego brak powodowałby obecność tej wody w kolektorze i zbiorniku, co byłoby zjawiskiem zdecydowanie niekorzystnym. Rozkręcenie zaworu zwrotnego wykazało obecność drobnych kropli wody na uszczelce, czyli już za odwadniaczem, co oznacza, że nie jest on w 100% skuteczny. Decyzja o zakonserwowaniu zbiornika pokostem lniany była w tym układzie jak najbardziej słuszna. Dość sporo wilgoci zamieniającej się w krople zbiera się przed odwadniaczem w przeźroczystym wężu prowadzącym pionowo w górę od króćca do odwadniacza. Być może cześć tej wody cofa się do agregatu. Nie wiem czy jest to na dłuższą metę niekorzystne, na razie nie traktuję tego jako wielkiego problemu. Podobnie rzecz się ma w przypadku ewentualnego plucia przez agregat olejem - pionowy wąż powinien powodować jego wracanie do agregatu, czyli ograniczyć jego utratę, a co za tym idzie konieczność częstego uzupełniania.
PLAN: 300,00zł
POPRZEDNIO WYDANO: 746,00zł
TERAZ WYDANO: 4,00zł
--------------------------------------------------
ŁĄCZNIE WYDANO: 750,00zł
PLAN PRZEKROCZONO O: 450,00zł
Pozostałe części relacji:
[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24]