2013-02-16

WARSZTAT - Projekt "Kompresor" [24]

PODSUMOWANIE

Z wielką radością mogę w końcu podsumować i zakończyć ten projekt. Niniejszym stałem się właścicielem własnoręcznie zbudowanego "lodówkowca" i mogę w końcu zacząć malować profesjonalnymi aerografami.


Budowa trwała około dwa i pół miesiąca i dała mi wiele przyjemności. Była dla mnie też sporym wyzwaniem, bo przez chwilę byłem konstruktorem zmagającym się z różnymi przeciwnościami, których przezwyciężanie sprawiało ogromną satysfakcję. Efekt końcowy wynagradza poniesione ponad dwukrotnie większe koszty od planowanych. Może dało się to zrobić taniej, może inaczej, a może lepiej, ale wyszło jak wyszło - moim zdaniem fajnie i całkiem nieźle. Oby służył długo i bezawaryjnie.

Niniejszy post, będący 24 częścią relacji z budowy mojego "lodówkowca", kończy chyba najobszerniejszy i najbardziej szczegółowy cykl poświęcony tematowi budowy kompresora na bazie agregatu z lodówki w polskim internecie. Tym wszystkim, którzy czują się na siłach zbudować swój "lodówkowiec", życzę powodzenia i jeszcze raz podkreślam, że kwestie bezpieczeństwa powinny być zawsze na pierwszym miejscu.

FINALNA PRÓBA FUNKCJONOWANIA KOMPRESORA

Poniżej przedstawiam film z finalnej próby funkcjonowania skończonego kompresora. Film ma na celu pokazanie, że zbudowany przeze mnie kompresor działa. Nie ukrywam, że jest nudny, ale jest to raczej dokument, a nie kino akcji.


Film przedstawia:
  • próbę funkcjonowania skończonego kompresora typu "lodówkowiec", z układem rozruchowym opartym na zmodyfikowanym pozystorze (wentylowana obudowa). 

Aerograf: 
  • Paasche VJR#1* - zalecane ciśnienie pracy 20÷30 Psi (~1,4÷2,0 bar). 

Parametry:
  • nastawa ciśnienia na reduktorze: ~1,9 bar (~28 Psi),
  • czas trwania symulacji malowania: ~15 minut.

Przebieg próby: 

Po napełnieniu zbiornika powietrzem do ciśnienia 7 bar, nastąpiła ponad piętnastominutowa symulacja nieprzerwanego, intensywnego malowania aerografem przy ciśnieniu zbliżonym do maksymalnego zalecanego w instrukcji aerografu. Wyższe ciśnienie na reduktorze, to większy przepływ powietrza przez aerograf, czyli szybsze opróżnienie zbiornika, skutkujące koniecznością częstszego włączania się agregatu. W związku z tym, warunki w jakich odbyła się próba, należy uznać za niekorzystne dla układu rozruchowego opartego na pozystorze. W czasie 15 minutowej próby, agregat uruchamiał się sześć razy bez żadnych problemów.

Wynik próby: POZYTYWNY

*) WARSZTAT - Sprzęt [14] - Aerograf PAASCHE VJR (#1)



Pozostałe części relacji:
[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24]

14 komentarzy:

  1. No i brawo :) Teraz czekam na malowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to zaczynam nowy, gruby projekt, związany w końcu z makietami 28mm. Szczegóły niebawem :).

      Usuń
  2. Przeczytałem cały cykl i jestem pod wielkim wrażeniem. Oko z zazdrości bieleje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miły komentarz. Sam się nie mogę nadziwić do tej pory, że się udało i wstydu nie ma :). Relacja była pisana na bieżąco i można fajnie prześledzić każdy etap budowy i różne problemy, które po drodze się pojawiały. Po przeczytaniu tej relacji do budowy własnego lodówkowca można podejść już z dość mocno określonymi wymaganiami i koncepcjami rozwiązań konstrukcyjnych, bo naprawdę można sobie taki sprzęt idealnie dopasować do swoich potrzeb. No i przede wszystkim ocenić, czy jest się w stanie podjąć wykonania takiego ustrojstwa.

      Usuń
    2. Ja nie jestem, ale mam kumpla, który byłby w stanie to złożyć. Jak tylko odkopie się ze swoich spraw, to go namówię na malutką kopię projektu ;) Tak btw. zaopatrzyłem się w regulator z Piany. Niestety nie aluminiowa kostka, ale coś wymyślę :)

      Usuń
  3. Korzystając z doświadczenia którym się tu dzielisz zapytam - czym uszczelniałeś połączenia? U mnie taśma teflonowa średnio zdaje egzamin i jestem na etapie zabawy z "anielskim włosem" jak to mówią hydraulicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu u Cienie taśma nie zdaje egzaminu, może coś robisz źle (dajesz za mało, lub nawijasz w niewłaściwą stronę - przeciwną do kierunku nakręcania). Absolutnie nie robiłbym tego na konopiach, zresztą musisz mieć do nich jeszcze pastę np. Multipak.
      O skręcaniu armatury traktuje 12 część relacji, z którą proponuję się zapoznać :). Między kolejnymi częściami łatwo się przełączać korzystając z rzędu cyfr-linków do poszczególnych cześci.

      Usuń
  4. Od dłuższego czasu planowałem samodzielne wykonanie takiego kompresora jednak na samą myśl o wykonaniu obudowy, która byłaby estetyczna i w miarę nieskomplikowana w wykonaniu odechciewało mi się roboty. Aż trafiłem tutaj. Chciałem podziękować Autorowi za bardzo dokładne opracowanie projektu - pomysł z "obudową" z łączników ciesielskich po prostu super; Korzystając z fachowego opisu wykonałem w zasadzie kopię kompresora (mam nadzieję, że Autor nie poda mnie do sądu za plagiat :) ) na własny użytek. Dałem butlę 3kg - to w zasadzie największa zmiana w projekcie plus przegwintowanie szyjki butli pod nypel ze standardowym gwintem; Co do szczelności - zużyłem prawie 4x10m taśmy teflonowej plus zgodnie z sugestia Autora pasta i sporo siły przy skręcaniu złączek. Jed jeśli dasz odpowiednią ilość taśmy ( a trzeba dać naprawdę sporo ) i użyjesz odpowiednio dużo "mocy" do skręcenia to nie ma możliwości żeby była nieszczelność. I najważniejsze nie odkręcamy połączeń już skręconych, ewentualnie rozkręcamy nawijamy taśmę ponownie i skręcamy jeszcze raz aż elementy będą na właściwej pozycji. badjaq jeszcze raz dzięki za natchnienie i motywację do działania w tym chińskim", gotowym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za komentarz! Po statystykach widzę, że relację przegląda mnóstwo osób, ale niestety nikt komentarzy nie zostawia, co jest dla mnie trochę smutne (choć czasem ktoś prosi mailowo o radę). Tym bardziej jeszcze raz dzięki za komentarz. Cieszę się, że moja relacja okazała się równie pomocna co inspirująca :). Jestem strasznie ciekaw Twojego kompresora! Bardzo chciałbym zobaczyć jego zdjęcia. Bardzo chętnie też je opublikuję na blogu, jeśli oczywiście wyrazisz na to zgodę. Proszę przyślij choć jedno zdjęcie na maila, którego znajdziesz na samej górze bloga. Fajnie by było gdybyś napisał w jakiej kwocie udało Ci się zmieścić, ale napisz koniecznie co miałeś za darmo. Choć bez zdjęcia, na którym byłoby widać na jakie rozwiązania się zdecydowałeś ciężko będzie te koszty ocenić, tym bardziej zachęcam do pochwalenia się sprzętem :) Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  5. Interesujący blog. Fajnie że dzielisz się informacją. Kompresor lodówkowy jest dobrym wyborem do takiego projektu głównie przez swoją niezawodność i cichą pracę. Niestety nie znajduje w blogu twojego rozwiązania na smarowanie i obawiam się że twój kompresor zatrze się z braku smarowania.
    Kompresory tego typu, z fabryki są zalane olejem. Pracując w zamkniętym obiegu lodówki, olej «wypluty» przez kompresor wraca do kompresora obiegiem. W przypadku twojego projektu, olej na wyjściu jest separowany, co znaczy że ubywa go nieodwracalnie z miski olejowej – dolna część kompresora. Silnik tego typu posiada dziurawy wał korbowy, wyposażony w ślimak. Jak długo dolna część wału jest zanurzona w oleju, podczas pracy slimak podaje olej przez wał, który tryska na górze, chłodząc, i co ważniejsze smarując tłok i łożyska. Dlatego, żeby twój projekt cieszył się żywotnością dłuższą niż rok, konieczny jest wziernik/szybka wskazująca poziom oleju, oraz zakręcany otwór na górze pozwalający na uzupełnianie.
    Olej jest mineralnego typu – syntetyk rozpuściłby przezroczyste naczynia twojego separatora na wyjściu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, wielkie dzięki za obszerny komentarz. Na temat poruszonego przez Ciebie problemu napomknąłem w 3 części relacji. W moim lodówkowcu jest umieszczony dodatkowy odwadniacz/odolejacz bezpośrednio za agregatem, właśnie po to abym widział ile mniej więcej oleju jest tracone. Większość posiadaczy lodówkowców posiada jedynie regulator z odolejaczem/odwadniaczem na samym końcu - zaraz przed szybkozłączką do podpięcia węża aerografu i kompletnie nie wie co się dzieje między agregatem, a zbiornikiem (chyba, że widzi coś przez przeźroczyste węże, o ile takie zostały zastosowane). W takim przypadku sporo oleju ląduje po prostu w zbiorniku. U mnie separator został zamontowany wysoko, a wąż od agregatu idzie mocno w górę. Rozwiązanie to powoduje, że wypluwany olej i woda pochodząca z kondensacji pary z powietrza (chyba odparowuje po pewnym czasie nieużywania kompresora), w dużej części wraca się z powrotem do agregatu, a w separatorze osadza się jedynie olej z mgiełki i woda z pary. Są to ilości naprawdę niewielkie, Oczywiście wziernik byłyby świetnym rozwiązaniem i w komercyjnych kompresorach tego typu jest stosowany, ale w nie ma za bardzo jak go wykonać w zaspawanej, hermetycznej obudowie agregatu. Po pierwsze trzeba by wiercić dziurę, a nie wiadomo tak naprawdę na jakiej wysokości, po drugie trzeba by go mieć, po trzecie chyba się go kontruje od środka nakrętką, a nie ma przecież do wnętrza dostępu... Co do oleju to tu raczej nie ma tu wielkiej filozofii - wystarczy standardowy olej sprężarkowy do kompresorów warsztatowych za ok. 15zł/L. Są w nich stosowane poliwęglanowe elementy w separatorach i raczej się nie rozpuszczają. Możliwość uzupełniania oleju jak najbardziej jest. Przecież agregat ma zwykle trzy króćce. U mnie dwa to wlot i wylot powietrza, a trzecie jest nagwintowane i zakorkowane śrubą, którą mogę odetkać i dolać strzykawką oleju. Gdyby nalało się go za dużo, to pewnie wychlapie się do separatora. Nie zaszła jeszcze konieczność dolewania, bo kompresor nie jest często używany, więc na razie są to rozważania czysto teoretyczne.

      Usuń
  6. Przypadkiem znalazłem Twój projekt, a że zamierzam zbudować "lodówkowca" (albo zlecę to ojcu ;) to na pewno skorzystam z zawartych tutaj informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za wpis. Moją relację dość łatwo znaleźć drążąc temat lodówkowców. Życzę powodzenia w realizacji własnego!
      PS. Gdybyś zdecydował się na taką obudowę jak ja wymyśliłem, to prześlij zdjęcia gotowego projektu na maila (adres na górze bloga). Z przyjemnością wrzucę je na bloga. Jedna osoba zrobiła prawie identyczny sprzęt - muszę w końcu wrzucić jego zdjęcia.

      Usuń
  7. Świetny artykuł. Chyba wiem czym za jakiś czas spróbuję zastąpić swego chińczyka z butlą.

    OdpowiedzUsuń