2013-01-20

WARSZTAT - Projekt "Kompresor" [16]

MODYFIKACJA ODPRĘŻNIKA

Problemy z rozruchem agregatu przy ciśnieniu w przewodzie tłocznym, rozwiązuje poprawne funkcjonowanie zaworu odprężającego - tzw. "odprężnika". Niestety przeprowadzone próby wykazały, że zintegrowany z presostatem firmy NE-MA odprężnik nie działa prawidłowo. Powód to niska wydajność agregatu typu lodówkowego - tego typu presostat jest przeznaczony do typowych tłokowych sprężarek warsztatowych, w których szybkość napełniania zbiornika jest duża (lakierowanie pistoletem, używanie narzędzi pneumatycznych, etc.).

Aby "poznać wroga" musiałem go wymontować. Pierwszym problemem było to, że musiałem wyciągnąć wcześniej umieszczony w nim czarny, poliamidowy przewód 6mm. Okazało się to bardzo trudne, gdyż jego mocowanie jest na wcisk, a wyciągnięcie blokują małe ząbki.* Niestety nie ma żadnego kołnierza, który te ząbki (wbijające się w przewód) cofnął. Wcześniej na próbę włożyłem niebieski, poliuretanowy przewód, który jest bardziej miękki i bez problemu go wyciągnąłem (ząbki go porysowały, ale dał się wyciągnąć). Skończyło się tak, że po odcięciu przewodu, to co zostało rozcinałem spiczastym nożem chirurgicznym, aż w końcu jakoś wyciągnąłem resztki przewodu. Względy estetycznie odchodzą na bok i na pewno czarnego przewodu już do odprężnika nie wsadzę.

Aby wymontować odprężnik zdecydowałem się rozmontować presostat przy użyciu klucza płaskiego i nasadkowego. Nie było to łatwe, bo do dwóch śrub z tyłu miałem bardzo utrudniony dostęp. Cóż, po jego rozmontowaniu okazało się, że da się wymontować odprężnik bez rozkręcania śrub. Z boku znajduje się plastikowa zawleczka, którą należy wyciągnąć. Przynajmniej dokładnie poznałem budowę urządzenia i przy okazji zakonserwowałem gumową membranę sylikonem do uszczelek, co powinno wydłużyć jej żywotność. Poza tym powstały chyba dość unikalne (ja nie natrafiłem) zdjęcia rozmontowanego presostatu, które mogę opublikować.


Odprężnik to zawór typu NO (normalnie otwarty). Sprężyna utrzymuje zawór w pozycji otwartej, aby go zamknąć, należy pokonać jej opór. Odpowiednio duży wzrost ciśnienia przed zaworem, powoduje jego zamknięcie. Zawór w pozycji zamkniętej charakteryzuje się wystającym mosiężnym bolcem. Podczas zadziałania wyłącznika ciśnieniowego i wyłączenia agregatu, jeden jego z elementów uderza w bolec, powodując otwarcie zaworu i opróżnienie przewodu tłocznego (element ten zaznaczony jest czerwonym kółkiem na ostatnim zdjęciu). Taki efekt muszę uzyskać.

Obudowa odprężnika w moim presostacie okazała się plastikowa. Zawór wykonany z mosiądzu jest w nią wciśnięty, więc ciężko będzie cokolwiek z nim zrobić. Pierwszym pomysłem było zatkanie otworu bocznego, ale niestety nic to nie pomogło, bo powietrze wylatywało otworem znajdującym się na górze z którego wystaje mosiężny bolec. Drugim pomysłem było zwężenie przewodu przy pomocy plastikowej rurki od wkładu z długopisu. Założyłem, że zgodnie z zasadą stałego natężenia przepływu**, mniejszy przekrój przewodu wymusi większą prędkość powietrza na jego wylocie, co wywrze wystarczający nacisk na znajdujący się ~2mm za końcem przewodu tłoczek zaworu. Niestety też nic nie wskórałem.


Jedyne co pozostało, to osłabić sprężynę, co można osiągnąć przez np. jej przycięcie, czyli skrócenie. Niestety od dołu nie było szans się do niej dostać, pozostała jedynie droga od góry, czyli przez plastik oraz liczenie na to, że nie ma tam jakiejś mosiężnej podkładki. Zadanie, które mnie czekało było iście chirurgiczne i właśnie z chirurgicznego narzędzia postanowiłem skorzystać. Użyłem skalpela 25A, gdyż jest bardzo spiczasty i dość elastyczny, więc nie powinien się ułamać przy tej operacji. Dla bezpieczeństwa założyłem okulary ochronne.

Sama "operacja" polegała na bardzo precyzyjnym wycinaniu i pogłębianiu otworu wkoło metalowego bolca i trochę przypominała wytaczanie otworu. Zagłębiałem się stopniowo w obudowę, ale kształt otworu jaki uzyskiwałem był stożkowy. Zachodziło ryzyko, że ten sześciokątny plastik odpadnie, bo pod nim znajdowało się mocne przewężenie, w które wchodzi mocująca odprężnik zawleczka. Na głębokości ~5mm w końcu dotarłem do sprężyny. Na szczęście opierała się ona od tej strony na plastiku, więc po odpowiednim poszerzeniu otworu udało mi się ją wyjąć. Odetchnąłem z ulgą, bo stres był ogromny - niepowodzenie oznaczało porażkę całego projektu "Kompresor" (!).


Bez sprężyny odprężnik zamyka się od najmniejszego dmuchnięcia powietrza. Brak oparcia sprężyny nie przeszkadza, gdyż przed wypadnięciem blokuje ją element presostatu, który opada na bolec. Do prawidłowego działania zaworu nacisk wywierany przez sprężynę nie jest potrzebny, nie muszę jej też skracać  Zostawiam ją, gdyż spełnia ona funkcję prowadnicy dla bolca - jedynej, gdyż otwór w plastiku już tej funkcji z racji swoich rozmiarów nie pełni. Bolec i tłoczek zaworu to jeden element, który powinien być ustawiony jak najbardziej osiowo (prostopadle do płaszczyzny uszczelki). W końcu odprężnik poprawnie współpracuje z moim "lodówkowym" agregatem (!).


*) różni producenci stosują różne rozwiązania (np. klasyczne szybkozłaczki, gwint 1/8")
**) prawo ciągłości przepływu cieczy nieściśliwej: prędkość przepływu cieczy w sztywnym przewodzie jest odwrotnie proporcjonalna do pola przekroju poprzecznego w danym miejscu



Pozostałe części relacji:
[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24]

8 komentarzy:

  1. Czyli działa? Szampan strzelił?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa :) - projekt "Kompresor" powoli, ale nieustannie zbliża się do szczęśliwego końca. Będzie jeszcze trochę podsumowań, przemyśleń oraz materiałów dodatkowych, które warto opublikować.
      Jutro zapraszam na oficjalną inauguracja powiązanego z blogiem kanału na You Tube, na którym będzie można znaleźć filmy z prób, choć ktoś spostrzegawczy może dotrzeć do nich już teraz :).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Gratulacje :) Cieszę się, że projekt kończy się sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję jeszcze nie zapeszać, ale już teraz dziękuję za Twoje i Inkuba komentarze, które bardzo motywowały mnie do dalszej pracy.

      Usuń
  3. Też dołączam się do gratulacji :)

    Dziękuje również za opisanie odprężnika, teraz wiem już co to za ustrojstwo, gdzie się znajduje i jaka spełnia funkcje.
    Jak już wspomniałem sam powoli przymierzam się do budowy swojego "lodowkowca". Muszę jeszcze tylko ogarnąć gaśnice proszkowa(6kg) która posłuży za zbiornik; i już wiem że łatwo nie będzie :P


    Jaszcze raz gratuluje udanego projektu.

    P.S. Podłącz "masę" do obudowy ,tak na wszelki wypadek.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i powodzenia w budowie własnego.
      Dobra uwaga, z tym aby uziemić obudowę.

      Usuń
  4. Witam, jeszcze raz skorzystam z Twojego doświadczenia jeśli pozwolisz. Na jakiej zasadzie właściwie działają te baryłki uszczelniające w odpręznikach ? Bo przyznam, że ja złożyłem u siebie wszystko w taki sposób, jaki wydawał mi się jedynym możliwym, tzn włożyłem przewód w baryłkę i dokręciłem, az ta go uszczelniła. Ale coś mi mówi, że nie było to do końca dobre posunięcie. Dobre mam przeczucie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak wygląda twój odprężnik i co masz na myśli pisząc baryłki. Do mojego odprężnika przewód wciska się w o-oring, który uszczelnia połączenie. Do tego są tam ząbki które blokują przed jego wyciągnięciem, ale widziałem też odprężniki w których była szybkozłączka pnaumatyczna.

      Usuń