Materiałem "wsadowym" do dzisiejszej prezentacji jest aluminiowy panel pozyskany z konserwy rybnej, omówiony w pierwszej części cyklu (MAKIETY 28MM - Co nam może dać ryba? [1]) i pomalowany na czarno farbą 'Crafts Spray' by MOTIP, podobno matową, ale jak widać jednak dość satynową, co w sumie daję pozytywny efekt, gdyż uwidacznia trójwymiarowość trapezowego przetłoczenia poprzez refleksy świetlne.
ŚLADY PO KULACH
Efekt, który chciałem zaprezentować, a którego wykonanie umożliwia zastosowanie aluminiowej blaszki, to ślady kul - niby sprawa oczywista, ale dziwnym trafem są one rzadkością na makietach. Pojawiają się w zasadzie jedynie w formie jakichś odprysków na betonie, choć ilość strzelającej broni w bitewniakach jest przecież gigantyczna :). Może właśnie przez brak pomysłu jak to zrobić?
Sposób jest bardzo prosty, ale trochę niespójny z rzeczywistością. Polega na wykonaniu otworu przy pomocy pinezki do tablic korkowych (dla standardowych karabinów/bolterów), lub czymś większym, jeśli mają to być ślady np. po działku. Ważne jest podłożenie najlepiej jakiejś pianki pod blaszkę, aby szpikulec miał w co wejść i metal ładnie się ukształtował. Ja używam ścinków z pianki z Empiku, guma może być za twarda i metal może się nie ukształtować odpowiednio.
Niestety zwykły otwór po "kulce" oglądany od strony jej wejścia w materiał jest zwyczajnie nieatrakcyjny. Trzeba go trochę podrasować i tu zaczyna się właśnie ta niespójność z rzeczywistością - blaszkę aluminiową trzeba przebijać od strony przeciwnej w stosunku do kierunku strzału. Włożenie pinezki od przodu i wykonanie nią kilku okrężnych ruchów spowoduje powstanie pięknego, trójwymiarowego śladu po kuli.
Ruchy okrężne pinezką najpierw należy wykonywać pod małym kątem w stosunku do osi otworu, a potem stopniową go zwiększać, aż ograniczy nas plastikowy korpus pinezki. Pozwoli to na ładne wywinięcie się na zewnątrz metalu i da oczekiwany, bardzo plastyczny efekt. Przy rozmieszczaniu otworów po serii z karabinu, należy pamiętać, by każdy następny otwór był przesunięty choć trochę w bok.
KREW NA ŚCIANIE
Takie ślady po kulkach, aż proszę się o rozbryzgi krwi. Poniżej przedstawiam taki efekt wykonany na szybko (bez rozcieńczania farby) przy użyciu może nie najmodniejszej ostatnio Blood for the Blood Good, ale także czerwonej Dragon Red od Army Paintera. Wiadomo chwilę trzeba poćwiczyć, ale nie jest to specjalnie trudne, a ścięty pod kątem pędzel ze świńskiej szczeciny ułatwia aplikację (kupiłem jakiś czas temu taki zestaw ściętych pędzli w Lidlu i w końcu znalazłem dla niego zastosowanie).
Poniżej dodałem ślady po kulach większego kalibru, wykonane bardzo fajnym szewskim narzędziem, które pozwala przebijać otwory z użyciem sporej siły, choć w tym przypadku akurat nie jest ona konieczna. Szpikulec jest dedykowany do tego narzędzia i nie jest on idealnie okrągły, lecz lekko spłaszczony z powodu wytwarzania przez kucie (porządna polska produkcja), dzięki temu ładnie rozdziera blaszkę. Jedyny minus to konieczność korekty otworu czymś okrągłym (np. odpowiedniej średnicy gwoździem), gdyby wyszedł zbyt eliptyczny. Oczywiście zastosować można cokolwiek (choćby wspomniany gwóźdź), najważniejsze by efekt końcowy wychodził odpowiedni. Na ostatnim zdjęciu widać, że otwory większego kalibru są ładniejsze, a farba powinna być trochę rzadsza.