2015-02-06

WARSZTAT - Stojak na pędzle (DIY) [3]


Po tak żmudnym wierceniu, malowanie miało pójść gładko, ale nic z tego. Użyłem tej samej farby, co przy podstawkach malarskich (WARSZTAT - Podstawka malarska (DIY)), czyli rozpuszczalnikowej lakierobejcy o kolorze orzacha. Niestety puszka od wielokrotnego otwierania nie była szczelnie zamknięta i mała ilość farby na jej dnie mocno zgęstniała i efekt jest zupełnie inny.


Malowanie szło opornie z uwagi na gęstość farby oraz jej wyjątkowe szybkie podsychanie w trakcie malowania. Samo malowanie trwało dość długo, gdyż postanowiłem pomalować otwory w środku, do czego użyłem wyciora do czyszczenia aerografu. Rustykalny efekt w postaci ciemniejszych plam i pasm, to już podeschnięta w trakcie malowania farba, rozciągnięta pędzlem przez świeżo nałożoną. Oczywiście konieczne było malowanie dwa razy, przez to taki ciemny odcień, ale po jednym razie było tak kiepsko, że prawie się załamałem. Za to całość ładnie się błyszczy :).


Plakietkę z logo mojego bloga wykonałem w postaci wydruku na matowym papierze foto, naklejonym superglutem na odpowiednio dopasowaną płytkę z polistyrenu. Białe krawędzie pomalowałem czarnym akrylem, a całość zabezpieczyłem matowym lakierem.


Wymiar maskującej plakietki był na tyle szeroki, że musiałem jeszcze dołożyć logo kanału na YT (aktualnie mocno niewykorzystywanego). Do przyklejenia jej do stojaka wystarczył szybkoschnący wikol.


Bukowe "Plecy" też się trochę się zwichrowały, ale jakoś wkrętami udało się je dociągnąć. Jak widać brakło mi trochę lakieru, aby domalować tył.


Aby zaślepić przelotowe otwory w przedniej części bloku musiałem użyć czegoś bardzo cienkiego i wytrzymałego. Padło na blachę aluminiową z puszki (tak wolę Pepsi, ale coś ostatnio się jej smak popsuł). Trochę byłym zaskoczony, bo aluminium okazało się bardziej kruche niż to sprzed kilku lat. W każdym razie blacha została przyklejona tym razem średnim cyjanopanem firmy JOKER (butelka 20ml) oraz mocno dociśnięta ściskami. Po wyschnięciu kilka miejsc trzeba było dokleić, a całość przeszlifować aby zniwelować nierówności. Dodatkowo w każdy otwór wlałem po kilka kropel kleju i zostawiłem na noc do wyschnięcia.


Stojak podkleiłem cienkim, brązowym filcem z warstwą przeźroczystej taśmy samoprzylepnej, który można dostać w Empiku w różnych kolorach. Dzięki temu, stojak łatwo się przesuwa po stole i nie rysuje powierzchni. Kupiłem dwa arkusze i podkleiłem nim także moje stojaki malarskie.


Efekt końcowy jest w zasadzie taki jakiego oczekiwałem. Miał być orzech, ale nie wyszedł. Jest rustykalnie, ale całkiem estetycznie. Co do funkcjonalności, to jestem bardzo zadowolony. Odstępy między otworami są na tyle duże, że po pędzle sięga się wygodnie. Pełne otwory ułatwiają bezproblemowe ich wkładanie. Metalowy uchwyt na górze ułatwia przenoszenie, a pora waga uniemożliwia jego przewrócenie. Długo się zabierałem za zrobienie go i trochę mi przy nim zeszło, ale lubię sobie pomajsterkować.

2015-02-03

WARSZTAT - Stojak na pędzle (DIY) [2]


Wiercenie to kluczowy etap całego przedsięwzięcia. Ilość otworów tak naprawdę wynikła z wielkości uzyskanego drewnianego bloku, natomiast ich wielkość oraz rozplanowanie dostosowałem dokładnie do moich potrzeb.


Podstawową sprawą przy wierceniu dość głębokich otworów (60mm) jest zachowanie ich prostopadłości z powierzchnią, dlatego na początku użyłem multiszlifierki Proxxona na stojaku. Ponadto prowadnica na podstawie zapewniła wywiercenie otworów w jednej linii, gdyż ich zaznaczenie nie było idealne.


Zanim przeszedłem do wiercenia większymi średnicami wierteł, otwory trochę rozwierciłem rozwiertakiem, aby nie ukruszyć twardego drewna.


Otwory rozwiercałem stopniowo do uzyskania średnic 7 i 10mm. Blok dla bezpieczeństwa skręciłem śrubami. Ponadto śruby posłużyły do przykręcenia od dołu kawałka panela podłogowego, zabezpieczającego przed wyszczerbieniem spodu bloku przez przechodzące na wylot wiertło (zależało mi na jak najgłębszych otworach).


Wyszło całkiem przyzwoicie - tylko jedno wyszczerbienie, które łatwo da się  dokleić. Otwory wyszły dość prostopadle, choć wiadomo nie super idealnie. Aby komfortowo wiercić w takim bloku przydałby się stojak do wiertarki (i to nie taki najtańszy, bo w nich zwykle występuje efekt skręcania przy wierceniu głębszych otworów), albo wiertarka kolumnowa.


Aby nie utrudniać pierwszego etapu oraz przypadkiem nie uszkodzić sobie "drugiego poziomu" stojaka, dokleiłem go po wywierceniu pierwszej partii otworów. Wykonałem w nim otwory prowadzące multiszlifierką zamocowaną na stojaku przed przyklejeniem, bo tak było wygodniej.


Mały kawałek deski również był zwichrowany, więc musiałem go dobrze docisnąć. Użyłem trochę dłuższych śrub oraz tym razem byłem już zaopatrzony w porządne ściski 2,5", z odlewanymi ramami, jeszcze ze starej angielskiej produkcji firmy Irwin/Record (upolowane na Allegro).


Tym razem poeksperymentowałem sobie z wiertłem łopatkowym 8mm - nawet nieźle wchodziło w twarde drewno i go nie szczerbiło. Finalnie i tak otwory rozwierciłem zwykłym wiertłem, zaznaczając na nim głębokość otworu (otwory "drugiego poziomu" nie są wiercone na wylot).


Otwory 13 i 20mm wykonałem specjalnymi wiertłami do drewna. W przypadku mniejszej średnicy trochę zaczęło przypalać twarde drewno (zapach / zaczernienie obrabianej powierzchni). Otwór 20mm wyszedł mi trochę nieprostopadle, ale przy takiej długości wiertła nie miałem jak patrzeć od boku czy idzie prosto (blok trzymałem między stopami). Jak widać takie wiercenie robi niezły bałagan...


Otwory po śrubach z przodu rozwierciłem do odpowiednich średnic, a z tyłu zaczopowałem kołkami do drewna na kleju. Dosłownie kilka wyszczerbionych miejsc zaszpachlowałem klejem wymieszanym z drobnymi trocinami - to dość dobra metoda naprawiania drewna, niewidoczna po malowaniu pod warunkiem, że maluje się lakierami, a nie penetrującymi bejcami (chociaż akurat twardym drewnie penetracja jest minimalna).


Po sklejeniu całość (oprócz zaokrągleń które szlifowałem wyłącznie ręcznie) wyszlifowałem szlifierką oscylacyjną. Buk jest na tyle twardy, że brzegi otworów mogłem lekko zaokrąglić kamieniem (!) na multiszlifierce.


Całość prezentuje się bardzo estetycznie i jak widać spełnia założenia. Pozostało jeszcze dokręcenie tyłu, pomalowanie oraz poradzenie sobie z wywierconymi na wylot w przedniej części otworami.

2015-01-31

WARSZTAT - Stojak na pędzle (DIY) [1]


Od dłuższego czasu stojak na pędzle uważałem za rzecz mi niezbędną, ale w związku z tym, że lubię sobie pomajsterkować, postanowiłem wykonać go samemu. Oczywiście są gotowe kupne rozwiązania, cieszące się dobrymi recenzjami, ale samodzielne wykonanie pozawala na stworzenie stojaka dokładnie dopasowanego do potrzeb oraz daje sporo satysfakcji. 

Najistotniejszą sprawą pod kątem wygody korzystania wydała mi się łatwość odkładania pędzli, dlatego skłoniłem się ku wierceniu otworów w litym drewnie, a nie dwóm warstwom cienkiego MDF'u z otworami (jak ma to zwykle miejsce w stojakach kupnych).


Jako materiał bazowy użyłem kuchennych desek do krojenia z litego buku o wymiarach 315x210x15mm, na które wydałem łącznie 42zł. W markecie, w którym ja kupowałem, był akurat spory ich wybór i udało się znaleźć trzy lite sztuki. Klejone z np. dwóch kawałków też nie byłyby złe, ale lite wiadomo lepsze.


Deski oryginalnie zapakowane były w folię, której przedwczesne zdjęcie okazało się błędem. Nie wziąłem się od razu do roboty, tylko odłożyłem sprawę na tydzień i wszystkie deski dość znacznie się zwichrowały, co skomplikowało sytuację. Buk jest na wichrowanie dość podatny, o czym dowiedziałem się niestety po fakcie.


Do cięcia skleciłem prowizoryczną stołową piłę tarczową ze specjalnie do tego celu kupionego jakiś czas temu Skil'a 5840 z aluminiową stopą (tarcze 140mm, regulacja głębokości i kąta cięcia) oraz blatu ze sklejki o wymiarach 700x500x8mm, który akurat miałem do dyspozycji. W przyszłości prowizorka zamieni się profesjonalną piłę stołową za naprawdę niewielkie pieniądze (upolowałem ją za 140zł na Allegro - nówka bez gwarancji, sklepowo ~260zł).


Oczywiście musiały się pojawić jakieś przeszkody - podczas wyciągania metalowego uchwytu, który okazał się naprawdę mocno osadzony, jedna z desek pękła. Na szczęście jakoś udało się ją wkomponować w środek i nie powinno to rzutować na efekt końcowy, choć pewnie utrudni prace.


Po pocięciu złożony "na sucho" stojak wygląda mniej więcej tak, jak miał wyglądać. Otwory mocno szpecą, ale po obniżeniu tarczy tak aby wystawała ledwo 2mm, sfrezowałem deski od czoła, tworząc idealne miejsce na plakietkę z logo mojego bloga :). Jak widać na powyższym zdjęciu - pofalowanie i popękanie desek pracy na pewno nie ułatwi...


Pozostało rozplanować otwory. Stojak postanowiłem wykonać dwupoziomowy, co z racji jego głębokości powinno ułatwić sięganie po pędzle znajdujące się z tyłu. Do rozplanowania otworów użyłem wydrukowanego arkusza papieru milimetrowego, co uprościło sprawę. Na podstawie analizy posiadanych pędzli doszedłem do wniosku, że zamiast typowych dla kupnych stojaków średnic 8 i 10mm bardziej odpowiednie będzie wykonanie otworów o średnicach 7 i 10mm.


Łącznie rozplanowałem 48 otworów o średnicy 7mm i 40 o średnicy 10mm. Ponadto przewidziałem miejsce na cztery pędzle o grubszym trzonku (4 otwory o średnicy 13mm), oraz jeden o średnicy 20mm na kosmetyczny pędzel do nakładania różu, którym świetnie usuwa się kurz z figurek. Łącznie stojak pomieści maksymalnie 93 pędzle zajmując na stole obszar o wymiarach 170x210mm.


Przed przystąpieniem do klejenia, po ściśnięciu desek, wykonałem cztery otwory w narożnikach dla śrub "zamkowych" M6, które ułatwią mi odpowiednie ściśnięcie zwichrowanych desek. Gdybym przystąpił do pracy od razu po ich odfoliowaniu, pewnie same ściski by wystarczyły, ale myślę, że śruby dodatkowo zabezpieczą sklejony blok podczas wiercenia otworów przed ewentualnym rozpęknięciem (wiercenia trochę będzie).


Deski kleiłem UHU Coll Express (szybkoschnący wikol), rozprowadzając go świetnym, metalowym nożem do kleju o małych ząbkach. Całość skręciłem śrubami i dodatkowo ścisnąłem ściskami, pozostawiając do porządnego wyschnięcia przez noc.


Blok skleił się całkiem przyzwoicie. Zwichrowanie udało się zniwelować, a pęknięcie od przodu nie jest bardzo widocznie (drugie schowa się pod plakietką). Otwory po metalowych uchwytach zatkałem wbitymi na kleju do oporu młotkiem kołkami do drewna o śr, 6mm. Po wyschnięciu wystający nadmiar usunąłem multiszlifierką.


Do wywiercenia pozostały 93 otwory...