2015-01-08

WARSZTAT - Photobox / Namiot bezcieniowy (DIY) [2]


Święcące brytfanki, których wykonanie opisałem w poście: WARSZTAT - Photobox / Namiot bezcieniowy (DIY) [1], same w sobie są kompletnie niestosowalne. Pojawiła się konieczność sklecenia jakiegoś pudła, skutkującego powstaniem mam nadzieję funkcjonalnego photobox'a.

PHOTOBOX / NAMIOT BEZCIENIOWY (DIY) - cd.

Pudło postanowiłem wykonać z materiałów jakimi akurat dysponowałem - resztkami płyt meblowych oraz znalezionym w piwnicy starym arkuszem modelarskiej sklejki o grubości 3mm. Wymiary z jednej strony narzuciła wielkość brytfanek, a z drugiej płyty jakie miałem. Rozmiar komory to 390x280x255mm (wys. x gł. x. szer.). Jeśli szerokość okaże się zbyt mała, to dość łatwo będę w stanie ją zwiększyć, do figurek 28mm i pojazdów powinna mam nadzieję wystarczyć.


Płyty oraz sklejkę pociąłem piłą tarczową (Skil 5840), póki co prowizorycznie przykręconą do blatu ze sklejki grubości 8mm. W przyszłości, oczywiście jak czas pozwoli, zrobię z niej w pełni funkcjonalną stołową piłę tarczową o sporych możliwościach (tarcza 140mm, regulacja głębokości i kąta cięcia).

Podstawowym problemem, który musiałem rozwiązać, to zastosowanie mlecznej pleksi. Konieczność, albo przynajmniej możliwość jej zastosowania wydała mi się oczywista - analogicznie do kalki w typowych domowych namiotach. Po fakcie póki co mam mieszane uczucia, bo przecież panele z brytfanek nie świecą punktowo, a poza tym pleksa dość przyciemnia i chyba absorbuje jakąś część pasma, ale  to temat na osobne rozważania, a przede wszystkim eksperymenty.


Musiałem wykonać dwie ramki ze sklejki, tak aby móc wsuwać w nie pleksę. Kleiłem je na rogu stołu zabezpieczonego ceratą przy użyciu kleju typu "szybkoschnący wikol" (konkretnie UHU Coll Express - dostępny co jakiś czas w Lidlu w dobrej cenie). Lubię tą odmianę wikolu, bo schnie naprawdę szybko. Już po 10 minutach można zdjąć ściski i kleić kolejną pozycję. Ścisków warto mieć większą ilość przy tego typu pracach, zresztą ciężko jest mi sobie wyobrazić tą pracę bez nich. Polecam zwłaszcza oryginalne ściski Dremel'a do kupienia za ok. 15zł/szt. - można używać ich jedna ręką (zarówno zaciskać, jak i rozwierać). W każdym razie ramki da się pokleić w ramach jednej nasiadówki.


Konstrukcja ramki jak najbardziej się sprawdza, pleksa wsuwa się bez problemu. Dość ordynarne po cięciu krawędzie wyszlifowałem szlifierką tarczową domowej konstrukcji ("Sputnikiem").


Od przodu paneli nie będzie się dało zamocować śrubą z uwagi na szczelinę do wsuwania pleksi, więc przygotowałem odpowiednio podfrezowaną listwą, która jednocześnie usztywni konstrukcję. Całość zabezpieczyłem farbą, bo surowe drewno dość łatwo się brudzi. Swoją drogą akrylowy bezbarwny lakier Vidaron bardzo mnie zainteresował jako medium akrylowe (muszę go wziąć na warsztat i trochę potestować).


Konstrukcja z płyt jest bardzo prosta, ale nieprzypadkowa. Ma umożliwić użycie photobox'a zarówno w poziomie jak i w pionie. W przyszłości chciałbym zamontować w nim talerz obrotowy, aby móc kręcić filmy 360 st. figurkom. Rozmieszczenie "nóżek" pozwala mi odwlec w czasie decyzję w której ściance będzie lepiej to zrobić. Mechanizm napędowy oczywiście będzie schowany pod spodem.


Do zamocowania paneli użyłem przeciętych na pół spinaczy biurowych szerokości 50mm. Zaokrąglone zgięcie idealnie wpasowuje się w zawinięty rant brytfanki. W związku z tym, że otwory w metalowych spinaczach nie są wywiercone idealnie w tych samych miejscach, dobrze jest oznaczyć gdzie która klamra przypada, aby uniknąć problemów przy ich przykręcaniu.


Ramki połączyłem listwą oczywiście używając po dwóch wkrętów na stronę, aby się nie kręciła. Niezamontowanie nóżek przy samej krawędzi umożliwi mocowanie dowolnego tła przy użyciu spinaczy biurowych.


Poniżej zdjęcie prawie gotowego photobox'a. Pozostały jakieś drobne pracy elektryczne, jak montaż włącznika oraz wtyczki do zasilania, a może nawet zintegrowanego zasilacza, żeby nie musieć ciągle podłączać zewnętrzengo. No i oczywiście talerz obrotowy z napędem.

4 komentarze:

  1. Nieźle. Wygląda bardzo solidnie, ogólnie bardzo dobra robota. Aż zaczynam żałować, że ja taki leniwy jestem na coś takiego ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda super. Mnie się nie chciało tak bawić, i swój namiot zrobiłem z kartonu po papierze ksero.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała uwaga - przypuszczam, że będzie Ci mocno brakować górnego światła. W mojej opinii zdecydowanie najważniejszego. Próbowałem rozmaitych ustawień świateł, również tylko z dwoma silnymi źródłami światła świecącymi z boków, a także z boków i od góry. Za każdym razem okazywało się, że góra i przód figurki są niedoświetlone. W przypadku ruchomych świateł coś z tym można zrobić... tutaj tylko manewrować ustawieniem figurki. Ciekawy jestem efektów...
    A sam projekt lightboxa wygląda przekozacko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem. W profesjonalnych (kupnych) namiotach problem doświetlenia góry i przodu jest rozwiązywany przez białe powierzchnie odbijające światło. Taki namiot jest w zasadzie otwarty jedynie od strony obiektywu. Mam już pierwsze tego typu próby za sobą i o ile położenie białego kartonu od góry jest bezproblemowe to aby przyłożyć od przodu muszę jakieś mocowanie wymyślić, ale na pewno nie będzie to problem. Rozważam również pomalowanie na biało drewnianych ramek od wewnętrznej strony. Oczywiście jest możliwość dorobienia dodatkowego panelu LED doświetlającego od góry, ale doświetlenie uzyskane w sposób jaki opisałem jest moim zdaniem zadowalające. Pierwsze zdjęcia z tego ustrojstwa można zobaczyć w dwóch poprzednich postach.
      Generalnie chciałem sprzęt maksymalnie bezobsługowy - włączam i robię zdjęcia, a nie pół godziny ustawiam lampki + oczywiście stabilne warunki zdjęciowe (stała, porównywalne jakość zdjęć).

      Usuń